Recenzja książki „Przepisy na cały rok”

Recenzja książki „Przepisy na cały rok”

Zastanawialiście się kiedyś jakby to było, gdybyście przez cały rok nie musieli sobie zadawać pytania – co by tu dziś ugotować? Ja przez jakiś czas z pewnością nie będę musiała.

Kiedy przed świętami mój ukochany zapytał mnie co chciałabym znaleźć pod choinką, wiedziałam, że ma to być książką kucharska – w końcu tych nigdy (absolutnie nigdy!) za wiele. Problematyczny pozostawał jednak tytuł, bo jednak mam ich już całą masę. Ponad to w kwestii książek kucharskich mam bardzo sprecyzowane oczekiwania, co może dziwić, gdyż z natury jestem osobą bardzo niezdecydowaną.

Czego chciałam? Książki, która będzie pasować do mojego ulubionego stylu gotowania – proste i szybkie potrawy, które jednak nie będą zdradzać, że nie zmęczyliśmy się ani trochę podczas ich przygotowywania. Ponad to nie chciałam też zbytnego zamieszania w kwestii składników. Zależało mi na książce zdecydowanie „codziennej„, a nie takiej, w której niemal każdy przepis zaczyna się od „weź świeżego bażanta” „posiekaj drobno trufle” lub „okraś wszystko solidnie toną kawioru”. O nie. Nie tym razem. Instynktownie odrzuciłam też większość „gwiazdorskich” pozycji.

Trochę zrezygnowana snułam się po, piątej już tego dnia, księgarni. Kiedy sądziłam, że jednak pod choinką znajdę sweter zobaczyłam coś co mnie zaintrygowało. Bezpretensjonalną okładkę z wiele obiecującym tytułem „Przepisy na cały rok – 365 przepisów na każdy dzień + 1 na rok przestępny” 

Już po pobieżnym przewertowaniu książki wiedziałam, że to będzie to. Potem już tylko czekałam, żeby móc jej się przyjrzeć dokładniej. Blisko 400 , pięknie wydanych, stron, w twardej okładce, okraszone fantastycznymi zdjęciami, sprawiającymi, że ślinka na prawdę zaczyna cieknąć.

Najmilszym zaskoczeniem było to, że tytuł wcale nie kłamał. Książka podzielona jest na 12 rozdziałów i przypomina trochę kalendarz. Do każdego dnia przypisany jest inny przepis. No i mamy jeszcze ten jeden zapasowy na rok przestępny :) Gdy brakuje inspiracji wystarczy sięgnąć po odpowiednią kartkę z kalendarza. A znajdziecie tam całą masę świetnych przepisów – tych sezonowych i tych nieco mniej. Od przekąsek, przez dania obiadowe aż po ciasta i najróżniejsze słodkości. Wszystko opatrzone listą zakupów oraz informacjami dotyczącymi czasu gotowania. Gdyby tego było mało każdy z przepisów podzielono na krótkie, proste do wykonania kroku.

Czy można chcieć czegoś więcej? Świetnie sprawdzi się zarówno na półce początkującego kuchcika, ale posłuży też doświadczonemu kucharzowi, który czasem potrzebuje inspiracji. Przy najbliższej okazji poszukajcie jej w swojej księgarni, bo na prawdę warto :)



KOMENTARZE