Szybka zupa curry

Szybka zupa curry

Cudownie jest wracać do domu, pomimo, że żal trochę znów opuszczać rodzinne strony. jednak 4 godziny w zimnym autobusie dają się we znaki, dlatego taka rozgrzewająca zupa curry wydaje się być idealna. Ale uważajcie! Ta niepozorna zupka, jest bardzo sycąca. Malutka miska może zastąpić spory posiłek. Nawet mój D. lekko zawstydzony przyznał, że się nią najadł, co w jego przypadku jest niemal niewykonalne:)

Zacznijmy od samej zupy. Jej podstawą jest zielona pasta curry (powoli przymierzam się do jej własnoręcznego wykonania, ale póki co pozostaję przy kupnej). Ok. 2 łyżek pasty wrzucam do garnka, w którym wcześniej delikatnie podsmażyłam drobno posiekaną cebulę i dwa ząbki czosnku. Całość podsmażam kilka chwil, a następnie dodaję 2-3 szklanki bulionu drobiowego (dowód na to, że  w poniedziałek z niedzielnego rosołu nie zawsze musi wyjść pomidorowa:)  Następnie dodaję dużą puszkę mleczka kokosowego. Warto w tym momencie sprawdzić ostrość zupy i ewentualnie dodać np. rosołu, pasty, mleczka lub jogurtu naturalnego. Dla podkreślenia smaków dodaję po łyżce sosu rybnego i sosu sojowego. Wszystko doprowadzamy do wrzenia.

W woku podsmażam warzywa: pora pokrojonego w półtalarki, zieloną i pomarańczową paprykę,  niewielką cukinię pokrojone w kostkę oraz zieloną fasolkę. Nie potrzeba im wiele czasu, ważne aby zachowały jędrność i pozostały delikatnie chrupiące. Jeśli się śpieszymy możemy trochę pooszukiwać i skorzystać z gotowej mieszanki.

Oczywiście nie ma zupy bez makaronu, który jest tajemnicą jej sytości. W tym wypadku to błyskawiczny makaron z kiełków fasoli mung. Robi się właściwie sam, bo wystarczy zalać go wrzątkiem i odczekać kilka minut.

Kiedy wszystko mamy już gotowe możemy przystąpić do “konstruowania” dania. Zaczynamy od wyłożenia makaronu do miseczki i posypania go szczodrze warzywami. Następnie wszystko zalewamy nasza zupą, a jej wierzch posypujemy prażonymi ziarnami słonecznika lub sezamu  i skrapiamy sosem sojowym.



KOMENTARZE