<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Restauracje - Okolice Palnika - blog kulinarny</title>
	<atom:link href="https://okolicepalnika.pl/category/restauracje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://okolicepalnika.pl/category/restauracje/</link>
	<description>Proste i sprawdzone przepisy na ciasta, sałatki, śniadania, obiady, przepisy sezonowe, recenzje restauracji i książek kulinarnych</description>
	<lastBuildDate>Tue, 03 Sep 2019 06:13:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.9</generator>

<image>
	<url>https://okolicepalnika.pl/wp-content/uploads/2017/10/cropped-SPRINGTIME-32x32.png</url>
	<title>Restauracje - Okolice Palnika - blog kulinarny</title>
	<link>https://okolicepalnika.pl/category/restauracje/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Tesone &#8211; Kraków ul. Kobierzyńska 142</title>
		<link>https://okolicepalnika.pl/przepis/tesone-krakow-ul-kobierzynska-142/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Sep 2019 22:11:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Przepis]]></category>
		<category><![CDATA[Restauracje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://okolicepalnika.pl/?p=2367</guid>

					<description><![CDATA[<p>Krakowski Ruczaj. Jeszcze do niedawna był po prostu miejską sypialnią, a tym samym gastronomiczną pustynią. Kojarzył mi się wyłącznie z chaotycznie budowanymi osiedlami o nieszczególnej urodzie. No i może jeszcze z zajęciami na pobliskim Kampusie UJ.&#160; W każdym razie nigdy nie myślałam o Ruczaju, jako&#160;<a class="read-more" href="https://okolicepalnika.pl/przepis/tesone-krakow-ul-kobierzynska-142/">&#8230;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/przepis/tesone-krakow-ul-kobierzynska-142/">Tesone &#8211; Kraków ul. Kobierzyńska 142</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<span id="more-2367"></span>
<!--noteaser-->



<p>Krakowski Ruczaj. Jeszcze do niedawna był po prostu miejską
sypialnią, a tym samym gastronomiczną pustynią. Kojarzył mi się wyłącznie z
chaotycznie budowanymi osiedlami o nieszczególnej urodzie. No i może jeszcze z
zajęciami na pobliskim Kampusie UJ.&nbsp; </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>W każdym razie nigdy nie myślałam o Ruczaju, jako o miejscu gdzie
jedzie się &#8222;na jedzenie&#8221;. Z resztą chyba podobnie myśleli też
mieszkańcy tej dzielnicy, którzy chcąc stołować się na mieście wybierali raczej
centrum. Z resztą trudno im się dziwić, bo jak już wspominałam, kulinarnie
oferowano im niewiele więcej niż zapiekanki i kebaby.</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Na szczęście&nbsp; ostatnich latach na Ruczaju zaczęły pojawiać się ciekawe miejsca, do których naprawdę warto się pofatygować. Restauratorzy zaczęli dostrzegać, że Kraków to nie tylko rynek i Kazimierz. Ktoś też w końcu zrozumiał, że aby zjeść rodzinny obiad lub spędzić miło czas w gronie znajomych przy czymś więcej niż piwie, nie trzeba przebijać się tramwajem przez pół miasta. W ten oto sposób Ruczaj zyskał kilka interesujących restauracji. Jedną z nich jest Tesone zlokalizowana przy ul. Kobierzyńskiej 142. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img src="https://static.deccoria.pl/c/b/4/f3ccdd27d2000e3f9255a7e3e2c48800_cb44cfdd2b2dab3edb20f2fcb8b1e71a.jpg" alt="Restauracja Tesone"/></figure></div>



<p>Do Tesone zawitaliśmy we wczesne sobotnie popołudnie. Pora
nieprzypadkowa &#8211; nie tylko ze względu na światło do zdjęć. Słyszałam bowiem, że
w nieco późniejszych porach (zwłaszcza poza okresem wakacyjnym) robi się tam
naprawdę spory ruch. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Do wyboru macie ogródek, zadaszone patio lub dużą salę wewnątrz
lokalu. Decydując się na ten pierwszy, miejcie na uwadze, że jego spora część
znajduje się przy dosyć ruchliwej drodze, co w jakimś stopniu może wpłynąć na
wasz posiłek. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Ale przejdźmy do jedzenia. Tesone zawsze kojarzyła mi się z kuchnią włoską, ale po dłuższym zastanowieniu raczej zaszufladkowałabym ich, jako &#8222;europejską&#8221;, chociaż mocno przebija się tam ta włoska odnoga. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Od czasu do czasu w restauracji organizowane są tygodnie tematyczne, poświęcone kuchni różnych regionów, ale wiem też, że zjecie tutaj bardzo fajne makarony i pizzę. Tę ostatnią jednak postanowiliśmy sobie odpuścić, aby spróbować nieco innych potraw.</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img src="https://static.deccoria.pl/3/5/e/156005c5baf40ff51a327f1c34f2975b_35e7ad82a115b3f2f316188af9ce875a.jpg" alt="Restauracja Tesone"/></figure></div>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Na naszym stoliku szybko pojawiły się nie tylko drinki, ale też
przystawki. I w tym miejscu warto zwrócić uwagę na bardzo miłą obsługę (ukłony
dla naszej Pani kelnerki), która nie tylko zadbała o przyjemną atmosferę, ale
także bez problemów opowiadała o potrawach i produktach. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Daniel rozpoczął od carpaccio z łososia, które znalazło się w karcie sezonowej, ja z kolei wybrałam tatara z pstrąga podawanego z wędzoną śmietaną, ogórkiem i szparagami, który znajduje się w tradycyjnym menu. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img src="https://static.deccoria.pl/3/9/4/799bad5a3b514f096e69bbc4a7896cd9_39487ae0132c8f6ff20dcbb7e310b51e.jpg" alt="Restauracja Tesone"/></figure></div>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Niestety, w moim przypadku tatar był nieco przesolony. Z kolei
carpaccio Daniela było świetne, co (w zestawieniu z kolejnymi daniami) nakazuje
mi myśleć, że mój tatar był wypadkiem przy pracy, a nie efektem działań
psychopatycznego miłośnika soli działającego w kuchni. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Z resztą na odkupienie nie musiałam długo czekać &#8211; na stole szybko
pojawiły się dania główne. I tutaj już nie było mowy o jakichkolwiek
potknięciach. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img src="https://static.deccoria.pl/6/f/5/d0096ec6c83575373e3a21d129ff8fef_6f521b02da10b4ae69fb3c47b0d14cd2.jpg" alt="Restauracja Tesone"/></figure></div>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Dosyć odważnie zamówiłam ośmiornicę, co według mnie zawsze jest testem dla kucharza, ponieważ bardzo łatwo ją zepsuć, podając ją zbyt twardą lub gumowatą. To, co pojawiło się na moim talerzu nie tylko pięknie się prezentowało, ale również doskonale smakowało. Ośmiornica była delikatna i świetnie komponowała się z innymi dodatkami.</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img src="https://static.deccoria.pl/b/9/d/18e2999891374a475d0687ca9f989d83_b9d559221f9003035d6bf2a947d9bf6b.jpg" alt="Restauracja Tesone"/></figure></div>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Daniel wybrał włoską, domową klasykę czyli ossobuco ala milanese, czyli porządny kawał mięcha, które rozpływało się w ustach. Taka naprawdę solidna, sycąca micha na spory głód. </p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img src="https://static.deccoria.pl/7/8/e/032b2cc936860b03048302d991c3498f_78e59a2bbd00a0315077322c54a3f66f.jpg" alt="Restauracja Tesone"/></figure></div>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>No i oczywiście nie mogliśmy opuścić Tesone bez spróbowania ich deserów. Naprawdę cieszę się, że znalazłam gdzieś dla nich miejsce, bo były pyszne, a na kremową tartę z owocami, chętnie jeszcze wrócę.</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img src="https://static.deccoria.pl/e/1/a/fe5df232cafa4c4e0f1a0294418e5660_e1a5e7b2f20c90ae28cdccca3768f596.jpg" alt="Restauracja Tesone"/></figure></div>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Podsumowując, jeśli będziecie w okolicy, wybierzcie się do Tesone. Mam takie nieodparte wrażenie, że jest to jedno z tych miejsc, gdzie znajdziecie ludzi, którym się chce. Chce im się robić ciekawą knajpę, chce im się zadbać&nbsp; o składniki, chce im się dobrze gotować i chce im się gościć ludzi. A to ostatnio bywa rzadkością.</p>



<div style="height:30px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<hr class="wp-block-separator"/>



<p><strong>Restauracja Tesone<br>Kraków, ul. Kobierzyńska 142</strong></p>



<p>Jeśli chcielibyście dojechać tutaj komunikacją miejską wybierzcie autobus 114, 166 lub 178 i wysiądźcie na przystanku Torfowa. Jeśli wybieracie auto, Tesone ma całkiem spory parking dla gości.</p>



<p class="has-small-font-size">Wpis powstał przy współpracy z restauracją Tesone</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/przepis/tesone-krakow-ul-kobierzynska-142/">Tesone &#8211; Kraków ul. Kobierzyńska 142</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wizyta w Wieliczce i restauracji Grand Sal</title>
		<link>https://okolicepalnika.pl/wydarzenia-i-warsztaty/wizyta-wieliczce-restauracji-grand-sal/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Aug 2014 22:51:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Restauracje]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia i warsztaty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://okolicepalnika.pl/?p=870</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jedną z moich ulubionych scen w całej trylogii Władcy Pierścieni jest moment kiedy drużyna pierścienia schodzi do krasnoludzkiej kopalni &#8211; Morii. Ostatnio miałam okazję poczuć się trochę jak moi ulubieni bohaterowie. Była kopalnia, a i nawet pierścień znajdzie się w tle tej historii. Na szczęście&#160;<a class="read-more" href="https://okolicepalnika.pl/wydarzenia-i-warsztaty/wizyta-wieliczce-restauracji-grand-sal/">&#8230;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/wydarzenia-i-warsztaty/wizyta-wieliczce-restauracji-grand-sal/">Wizyta w Wieliczce i restauracji Grand Sal</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jedną z moich ulubionych scen w całej trylogii Władcy Pierścieni jest moment kiedy drużyna pierścienia schodzi do krasnoludzkiej kopalni &#8211; Morii. Ostatnio miałam okazję poczuć się trochę jak moi ulubieni bohaterowie. Była kopalnia, a i nawet pierścień znajdzie się w tle tej historii. Na szczęście obyło się bez orków. Ale od początku.</p>
<p><span id="more-870"></span></p>
<div class="WstepKomentowanegoWpisu">
<p>Niedawno mieliśmy okazję wybrać się do chyba najsłynniejszej polskiej kopalni, która znajduje się w Wieliczce. Tak jak pewnie większość z Was, byłam tam już wcześniej na szkolnej wycieczce, bo to przecież szlagier i pozycja obowiązkowa pośród klasowych wyjazdów. Z niewiadomych powodów nie trafiłam tam ponownie, chociaż w nieprzyzwoicie bliskim sąsiedztwie Wieliczki mieszkam już kilka ładnych lat. Ta sytuacja zmieniła się ostatnio kiedy wraz z moim drogim D. wybraliśmy się sprawdzić czy wszystko wygląda tak jak to zapamiętaliśmy.</p>
<p>Czy wygląda tak samo? Otóż nie! Wieliczka  zmieniła się nie do poznania. Teraz każdy z Was będzie mógł się o tym przekonać na własnej skórze również dzięki konkursowi, który organizuję wspólnie z Kopalnią. Wszystkie informacje o nim znajdziecie <a href="http://okolicepalnika.blox.pl/2014/08/KONKURS-Twoj-przepis-dla-restauracji-Grand-Sal-w.html">TUTAJ</a></p>
</div>
<div class="TrescKomentowanegoWpisu">
<h3><strong>Trasa górnicza w Wieliczce &#8211; czyli coś dla fanów przygody</strong></h3>
<p>Zaczęliśmy od razu z wysokiego &#8222;C&#8221;, a może raczej z niskiego, bo udaliśmy się głęboko pod ziemię po to, by poczuć się jak najprawdziwsi górnicy. Wszystko to za sprawą najnowszej atrakcji Wieliczki, czyli Trasy Górniczej. Zapewniam Was, że nie jest nudny spacerek. Tutaj musicie się trochę ubrudzić, trochę zmęczyć, a nawet trochę pobać. W końcu, tak jak górnicy przez setki lat, wybieracie się na wyprawę po podziemny skarb jakim była sól (kiedyś warta niemal tyle co złoto).</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/org9e40bd94d41760c34816bd651d43597d.jpg" alt="" width="500" height="670" /></p>
<p>Już na samym wstępie otrzymaliśmy zestaw ślepra, czyli początkującego górnika: kask, lampę, kombinezon roboczy oraz mały zestaw ratunkowy, który w razie nagłego wypadku miał nam umożliwić ewakuację. Na szczęście pod swoje skrzydła wziął nas przesympatyczny i bardzo doświadczony Przodowy, który miał nas przeprowadzić przez labirynt kopalnianych korytarzy i wyrobisk. Przy okazji podzielił się z nami swoją ogromną wiedzą na temat pracy górnika i zadbał, aby każdy z nas zasmakował czym faktycznie jest ta profesja.</p>
<p>Czego możecie się spodziewać schodząc na Trasę Górniczą? Absolutnie wszystkiego :) Przyświecając sobie lampką zamontowaną na kasku przejdziecie ciemnymi korytarzami, w których jeszcze niedawno wydobywano sól. Dowiecie się bardzo dużo na temat tego jak na przestrzeni wieków zmieniała się praca górników oraz, co najważniejsze, sami będziecie mogli jej spróbować. Przygotujcie się na poszukiwanie skarbów, przepychanie wózków z urobkiem, mierzenie stężenia metanu, własnoręczne wydobywanie soli, a nawet.. wysadzanie korytarzy!</p>
<p>Ubierzcie się cieplej, zjedzcie porządne śniadanie, zabierzcie ze sobą wygodne buty, trochę kondycji, sporo dobrego humoru i już możecie wyruszać na podbój kopalni, aby zostać najprawdziwszymi śleparmi. A gdyby ktoś miał Wam nie uwierzyć dostaniecie certyfikat, potwierdzający Wasze zdolności. Mój dumnie wisi na ścianie :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<h3><strong>Restauracja i hotel Grand Sal &#8211; zdecydowanie coś dla ciała</strong></h3>
<p>Po takiej wyprawie koniecznie trzeba było zregenerować siły w jakimś pysznym miejscu, na szczęście tuż obok drugiego szybu Kopalni znajduje się takie. Mowa tu oczywiście o Hotelu Grand Sal i przyhotelowej restauracji o tej samej nazwie.</p>
<p>Hotel to chyba najlepsza lokalizacja w Wieliczce &#8211; bliżej Kopalni znajdziecie się już jedynie śpiąc w niej (a i to jest możliwe;)). Miejsce fantastycznie nadaje się do odpoczynku po przemierzaniu podziemnych korytarzy &#8211; pomoże Wam w tym przede wszystkim hotelowa Strefa Relaksu, w której znajdują się jacuzzi, sauny oraz gabinety masażu.  Grand Sal stanowi też świetną bazę wypadową do Krakowa, gdyż Wieliczka jest z nim świetnie skomunikowana.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/org98fe7e8f0d9b577ca19b9135f903244a.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>Ale wracając do restauracji, bo ta interesowała nas najbardziej. Przywitało nas eleganckie wnętrze i uśmiechy przemiłej obsługi. Cudowna Pani kelnerka doradziła, poleciła i jeszcze wyczerpująco odpowiedziała na wszystkie moje pytania, a nawet podpowiedziała, które z potraw będą dobrze wyglądać na zdjęciu :) Humor jeszcze bardziej poprawił mi się, gdy spojrzałam na kartę &#8211; sensownie ułożone, nie przeładowane, a do tego pełne regionalnych smaków. Od razu widać, że kucharze mają dużą świadomość miejsca w którym się znajdują. Podstawą wielu potraw jest właśnie wielicka sól. Nie myliłam się przeczuwając, że będzie dobrze.</p>
<p>Na stole błyskawicznie pojawiło się wino, a w ślad za nim pyszny prezent od restauracji &#8211; domowej roboty pasztet drobiowo-wieprzowy. Mam nadzieję, że moja babcia się nie obrazi, ale smakował nawet lepiej niż ten jej roboty. A to wielki sukces.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/orgb37a36c12110ac5520984ea1c2033e12.jpg" alt="" width="500" height="500" /></p>
<p>Kilka chwil później na stole pojawiły się przystawki. Jako rybożerca nie mogłam odmówić sobie łososia marynowanego w wielickiej soli, który został podany z cienkimi jak papier tostami razowymi. Zupełnie się nie zawiodłam &#8211; był pyszny. Natomiast D. skusił się na bulion drobiowy podany z pierożkami grzybowymi i jarzynką. Miał on jeden niespotykany dodatek, jakim była limonka. To właśnie za jej sprawą bulion zyskał zupełnie nowe, zaskakujące oblicze. Zapamiętam i podczas najbliższego gotowania bulionu z pewnością poeksperymentuję:)</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/org92dc3642c1170d7ede7b935a4d2b988c.jpg" alt="" width="500" height="638" /></p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/orgb76a7b9cd1c60fbc73191c236ef2cdd4.jpg" alt="" width="500" height="670" /></p>
<p>Teraz nadszedł czas na dania główne. Pierwszym z nich była kaczka pieczona z jabłkami, podana z rosti oraz przepyszną konfiturą cebulowo-żurawinową. Konfitura podbiła moje serce i jest kolejną rzeczą, którą z pewnością spróbuję odtworzyć. Gdybym mogła zażyczyłabym sobie jej słoiczek z dostawą do domu przez najbliższe kilka miesięcy. Z resztą to samo tyczyłoby się kaczki, gdyż jeszcze nigdzie w Polsce nie jadłam jej tak dobrze upieczonej. Była dokładnie taka jak być powinna &#8211; tłuszcz został całkowicie wytopiony, skórka była chrupiąca, a mięso delikatne i soczyste. Mogłabym się z nią bliżej zaprzyjaźnić.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/org141cf35eb303e2d78f8002cc8ec72810.jpg" alt="" width="500" height="687" /></p>
<p>Ale nie zapominajmy o drugim daniu głównym, jakie pojawiło się na naszym stole &#8211; była to pierś z kurczaka w szynce parmeńskiej, podana z kaszą jaglaną i kozim serem, a do tego zaserwowano jeszcze sporą ilość pysznego sosu holenderskiego. Kurczak był soczysty i dobrze doprawiony, a na widok kaszy ścisnęła mnie zazdrość, bo chyba nigdy nie uda mi się jej tak dobrze ugotować &#8211; idealnie sypka. A do tego jeszcze ten ser. Obłędnie dobre.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/org01a46c820e65f370fb3bd3caef412d8b.jpg" alt="" width="500" height="500" /></p>
<p>Już dzień przed tym jak wybraliśmy się do Wieliczki ciągle trajkotałam D. o tym, że musi spróbować popisowego deseru wielickich kucharzy &#8211; torciku Grand Sal. Próbowałam go jakiś czas temu i od tamtej pory śni mi się po nocach. To spełnienie wszystkich marzeń każdego wielbiciela czekolady. Ciężki, zwarty i nieprzyzwoicie wręcz czekoladowy, a przy tym, wbrew moim oczekiwaniom, wcale nie zasładzający. Do tego ciepły sos z wiśniami, który idealnie dopełnia deser. Uśmiecham się nawet pisząc o nim. Nie możecie być w Wieliczce i nie spróbować tego cuda.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/org39da4d7b03f31e86a034e7305f492c1a.jpg" alt="" width="500" height="670" /></p>
<p>Żeby nie dublować potraw, w kwestii deseru, zgodnie z radą pani kelnerki, zdecydowałam się na mrożony tort hiszpański. I znów strzał w dziesiątkę, bo cóż to był za tort! Bezy, owoce i jeszcze zmrożony krem. Idealny deser na lato, a jednocześnie świetne podsumowanie tego cudownego posiłku.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/88011/134100/orge4c2111b1f5180150064331c19ddfd97.jpg" alt="" width="500" height="670" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<h3><strong>Trasa turystyczna &#8211; pozycja obowiązkowa dla każdego</strong></h3>
<p>&nbsp;</p>
<p>I tak z brzuchami wypełnionymi pysznym jedzeniem wybraliśmy się na zwiedzanie Trasy Turystycznej wielickiej kopalni, czyli tej, którą z pewnością większość z Was całkiem dobrze kojarzy. Taki podziemny spacer to chyba najlepsza rzecz jaka może przytrafić się po takim posiłku. Nie wspominając już o tym, że D.-alergik, dzięki mikroklimatowi Kopalni, znów mógł zacząć oddychać pełną piersią.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://www.wieliczka.eu/files/s/80/205253/Edytor/Image/tlumaczenia/Komora_Janowice_kinga.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p>W tym miejscu należą się ogromne podziękowania i ukłony dla Pani Magdy &#8211; naszej uroczej przewodniczki, która tego popołudnia razem z nami wędrowała podziemiach. Odświeżyła nam wiedzę na temat historii Kopalni oraz sprzedała całą masę ciekawostek na jej temat. Oczywiście ich Wam nie opowiem &#8211; musice sami odnaleźć Panią Magdę i wydobyć z niej te informacje :)</p>
<p><img loading="lazy" src="http://www.kopalnia.pl/files/zwiedzanie/trasa_turystyczna/multimedia/zdjecia/kopalnia_soli_wieliczka_trasa_turystyczna_12.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p><img loading="lazy" src="http://www.kopalnia.pl/files/zwiedzanie/szlak_pielgrzymkowy/galeria_main/kopalnia_soli_wieliczka_szlak_pielgrzymkowy_05.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p>Swoją drogą trafiliśmy na idealną porę na zwiedzanie. Późnym popołudniem ruch turystyczny zdecydowanie maleje, a my mogliśmy przemierzać niemal puste korytarze. Niesamowite uczucie, bo chyba nigdzie indziej nie znajdziecie takiej ciszy i takiego spokoju &#8211; zwłaszcza w moich dwóch ulubionych komorach, w których znajdują się słone jeziora. Historie o świętej Kindze, górnikach i niemieckich żołnierzach nabierają wtedy zupełnie innego smaku. Bardzo łatwo można zapomnieć tutaj o całym zgiełku jaki spotkamy na powierzchni. A jeśli Wam się poszczęści spotkacie Skarbnika, a ten z pewnością zadba o to, żebyście wizytę w Wieliczce zapamiętali na całe życie :)</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>Wpis powstał przy współpracy z <strong><a href="http://www.kopalnia.pl">Kopalnią Soli w Wieliczce</a></strong> oraz <strong><a href="http://www.grandsal.pl">hotelem Grand Sal</a></strong>. Pobyt w hotelu Grand Sal, bilety na Trasę Turystyczną i Górniczą oraz umieszczenie dania w jesiennym menu restauracji Grand Sal, są nagrodami w najnowszym konkursie organizowanym na blogu. Więcej informacji na ten temat znajdziecie <strong><a href="http://okolicepalnika.blox.pl/2014/08/KONKURS-Twoj-przepis-dla-restauracji-Grand-Sal-w.html">tutaj.</a></strong></p>
</div>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/wydarzenia-i-warsztaty/wizyta-wieliczce-restauracji-grand-sal/">Wizyta w Wieliczce i restauracji Grand Sal</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak smakują 2 gwiazdki Michelin? Restauracja Maaemo w Oslo</title>
		<link>https://okolicepalnika.pl/restauracje/smakuja-2-gwiazdki-michelin-restauracja-maaemo-oslo/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 May 2014 22:37:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Restauracje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://okolicepalnika.pl/?p=775</guid>

					<description><![CDATA[<p>W końcu udało mi się uporządkować wspomnienia i znaleźć chwilę czasu, żeby podzielić się wrażeniami z pobytu w Oslo, gdzie wraz z cudną Asią z Arli i moim D. udaliśmy się w ramach nagrody za zwycięstwo w konkursie na Kulinarny Blog Roku 2013 (pamiętacie jeszcze&#160;<a class="read-more" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/smakuja-2-gwiazdki-michelin-restauracja-maaemo-oslo/">&#8230;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/smakuja-2-gwiazdki-michelin-restauracja-maaemo-oslo/">Jak smakują 2 gwiazdki Michelin? Restauracja Maaemo w Oslo</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="WstepKomentowanegoWpisu">
<p>W końcu udało mi się uporządkować wspomnienia i znaleźć chwilę czasu, żeby podzielić się wrażeniami z pobytu w Oslo, gdzie wraz z cudną Asią z Arli i moim D. udaliśmy się w ramach nagrody za zwycięstwo w konkursie na Kulinarny Blog Roku 2013 (pamiętacie jeszcze o tym? ;))</p>
<p>Nie będę Was zamęczać tutaj albumem rodzinnym i opowieściami o tym jak fantastycznie spędziłam tam czas. Miałam również sporo okazji, żeby poznać tamtejszą kuchnię i mogę powiedzieć tyle: przybyłam, spróbowałam i się zakochałam. Z oczywistych względów w Norwegii królują ryby, a już to przemawia za tym żeby zakochać się w tamtejszej kuchni.</p>
<p>Wiele smaków zapadło mi w pamięć i część postanowiłam spróbować odtworzyć w swojej kuchni. Ale dzisiaj chciałabym skupić się na punkcie kulminacyjnym wycieczki, którym była wizyta w restauracji Maaemo, to coś czego z pewnością nigdy nie uda się odtworzyć w domowej kuchni, a śmiem twierdzić, że i wiele profesjonalnych mogłoby mieć z tym problem. Z resztą zobaczcie sami.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/c/7/d/1c9f9a66a8ea2f0e3a812b91958595e4_c7db03d827fe12b2aa45f788dcce310f.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>/</p>
</div>
<div class="TrescKomentowanegoWpisu">
<p>Nasz grafik zwiedzania był bardzo napięty, aczkolwiek program jaki zaplanowaliśmy sobie na sobotę był bardzo zwięzły i ograniczał się tylko do jednego punku &#8211; MAAEMO. Wiele godzin kulinarnego doświadczenia (bo tak to trzeba określić, przecież nie po prostu posiłkiem!) po którym, według zapewnień Asi, nie będziemy mieli już sił na cokolwiek innego.</p>
<p>Szczerze mówiąc nie wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam, że będzie dobrze, w końcu Maaemo tuż po wystartowaniu otrzymało dwie gwiazdki Michelina, co było swego rodzaju ewenementem, gdyż jak pewnie wiecie zazwyczaj kolekcjonuje się je bardzo mozolnie i to przez długie lata. Co więcej, według rankingu najlepszych restauracji świata Maaemo to najlepsza restauracja w Norwegii, zajmująca także wysokie miejsce w najlepszej światowej setce.</p>
<p>Wiedziałam, że na talerzu mogę zobaczyć wszystko, ale postanowiłam sobie, że żadne wcześniejsze uprzedzenia nie powstrzymają mnie przed spróbowaniem wszystkiego co zostanie przede mną postawione. I tak też faktycznie było, chociaż kilka razy, po usłyszeniu co mi zaserwowano, chwilkę zastanawiałam się biorąc kęs do ust, ale ani razu nie żałowałam, że to zrobiłam.</p>
<p>W tym przydługim wstępie muszę jeszcze posypać głowę popiołem. Zawsze trochę podśmiewałam się z malutkich porcji serwowanych we wszystkich restauracji będących naprawdę &#8222;ą, ę&#8221;. Ale w jakim wielkim błędzie byłam. Po 25 porcjach, zakropionych 20 kieliszkami najróżniejszych alkoholi jesteś kulinarnie rozłożony na łopatki. Mniej więcej w połowie tracisz rachubę i wpadasz w gastro-amok, a na finiszu prawie tracisz przytomność z radości, chociaż po cichu modlisz się żeby to nie był jeszcze koniec :) Tak właśnie było w moim przypadku. Maaemo to doświadczenie, które pokazuje, że sezonowość, lokalne produkty i ich świeżość to zupełnie coś innego niż do tej pory myśleliście. Z resztą nie zamęczam Was już opisami. Sami zobaczcie.</p>
<p>1. Zaczęliśmy niepozornie. Każde z nas otrzymało nazwijmy to makaronik. Biała część to zamrożony (oczywiście azotem, bo jakby inaczej;)) ser z miejscowości położonej 60 km od Oslo, a pomarańczowa warstwa to kawior. Całość naprawdę eksplodowała w ustach.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/a/9/1/9117c43155956e1f0505c4c43c8aa228_a9153e60c44c4937d563f17d28531ccc.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>2. Trzy zielone pręciki wprawiły nas w lekką konsternację, ale szybko wytłumaczono nam, że to konserwowana salsefia (u nas bardziej znana jako skorzonera albo wężymórd) ze sproszkowanym jałowcem. Powiem szczerze, że gdyby ktoś dał mi całą paczkę takich niby żelek mogłabym je podgryzać cały dzień :)</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/6/b/f/55d2cd967f563928638a42a076d62944_6bfd729c154916e971925daf3ffa3ef3.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>3. Kolejną przystawką były miniaturowe kanapeczki. Tym razem za chleb posłużyła niewiarygodnie chrupiąca, delikatna i aromatyczna skórka z kurczaka. W środku znalazła się pasta z wędzonej makreli i emulsja ziołowa</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/7/2/7/8abeb7bec56a775056b3f784f5595162_7272c66af6b516da3ea09029445a1ef2.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>4. &#8222;Pierwszy czosnek zebrany w tym roku&#8221; &#8211; to jeden z tych momentów, kiedy myślałam, że się przesłyszałam. Ale nikt mnie nie okłamał. Do tego coś w rodzaju bardzo puszystego i lekko kwaśnego dipu</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/2/d/0/19e94022b40ba4b3dd253adae5a7c993_2d0b6e5d59bccedc94d06603006cf59a.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>5. Po czosnku na stół wjechały buraczki wypełnione emulsją z tarniny</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/6/6/4/80b76fd5b74c8653721603fd57137c45_66436452f6c1a6af19decdbb84e52997.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>6. A oto pierś z kaczki dojrzewająca m.in. w soli przez 4 miesiące</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/9/e/9/6353dbf2b6d3ffc28c4ee42274337937_9e9e6f6fc825ec904acd9aacc9da9202.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>7. Na kaczce skończyliśmy przystawki. Wszystko co widzieliście powyżej to były porcje dla 3 osób. Od tej pory każdy z nas miał już swój talerz ;) Na tym znalazła się delikatna owsianka z bardzo kwaśną śmietaną i.. suszonym sercem renifera (to właśnie je widzicie na wierzchu). Trochę zadrżało mi serce tym razem, ale smakowało cudownie i bez porównania z jakimkolwiek innym mięsem jakie do tej pory jadłam.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/9/3/b/ad8949678d3aca9aba83e181884f120a_93b7fea771343148b95c10fdbd5979c5.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>8. Jak nam powiedziano jest to danie klasyczne dla Maaemo, które w menu jest niezmiennie od dnia otwarcia. To delikatna emulsja z norweskich ostryg z sosem koperkowo-małżowym. Kilka struktur, kilka smaków. Coś wspaniałego, a wszystko podane w naczyniu, które pod spodem miało muszle ostryg, które jedliśmy. Tak żebyśmy byli jeszcze bliżej tego co jemy :)</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/f/d/3/054dbbc3ec1e8fbfec2acdf2c8cfba03_fd3b85543cb5b14ffcc4c66ae953af57.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p>9. A tutaj mamy przed sobą 200 letnie małże  w sosie &#8222;z tego co zaoferowała plaża&#8221;. Dopytaliśmy kucharza, bo po raz kolejny myśleliśmy, że się przesłyszeliśmy. Faktycznie te małże mają około 200 lat. Żyją na głębokości ok. 800 metrów i to pod ogromną warstwą piachu i mułu, co czyni je bezpieczne przed drapieżnikami, w tym takimi jak człowiek.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/f/e/4/f5c50297545dc5d8ce3274adf0d79870_fe475aff170680095a238e4a2e661fc0.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>10. Wszystkie dania z wykorzystaniem ciekłego azotu zapadają w pamięć, bo to spektakl. To zapadło jeszcze bardziej ze względu na zniewalający smak. Langustynka gotowana w świerkowym maśle glazurowane rzepakiem naprawdę wyglądało jakby zabłądziła w jakimś zamglonym lesie :) Przy okazji w tle możecie zobaczyć ułamek  restauracyjnej &#8222;piwniczki&#8221; z winami.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/0/f/7/6d24bd84f3ba12615b0090a76d833cb5_0f7b6059ecd732bc156f040a3a48ba76.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>11. Przegrzebki grillowane w swoich muszlach z sokiem selerowym podane z gotowanym jabłkiem i selerem, najpierw zachwyciły oczy, a potem podniebienie. Miałam już okazję jeść przegrzebki, ale żadne nie mogą równać się z tymi, które dosłownie rozpływały się w ustach. A niedoceniany u nas seler wypadł tutaj fantastycznie</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/9/8/4/97de192852e6dc82653cfddcd7c0cdd6_984fa8ff63719ed93da5829c4027768c.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>12. Po przegrzebkach na stół wjechało jeszcze ciepłe pełnoziarniste pieczywo, podane z własnej produkcji  masłem, które było na granicy pianki. Do tego zaserwowano nam tak pyszne piwo i  tak nieporównywalne z tym co do tej pory znałam pod ta nazwą, że do dziś wspominając je mam prawie łzy w oczach.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/a/d/0/29f7319547284511d22325234c8d11b2_ad0a1cdc220b3b925dc7cae3805ed95c.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>13. A tutaj kolejny przejaw tradycyjnej, domowej kuchni norweskiej. Chociaż oczywiście w Maaemowskim wydaniu. Gryczana owsianka z jarzębiną i norweskim serem.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/f/3/a/9a3cff59f0e3cf82c5640ee0bfa0fcc0_f3afd97913da9b42711f8ebdfafdd11a.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>14. W tym momencie moje ściągi mnie zawiodły i niestety dokładnie nie pamiętam jaką rybę mam przed sobą. Jedno jest pewne była pyszna. Podana z listkami pelargonii i niezwykłym cytrusowym sosem.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/a/5/e/6d6b06154816b05dcc6d8c83be058bde_a5e1ec82cd6ca8ff5490165eeaec89c8.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>15. Pojawił się również koszmar z dzieciństwa &#8211; kożuch z mleka. Tym razem przykrywał on mikroskopijne ziemniaczki, a na nim mieliśmy kawior z taszy, czosnek niedźwiedzi i młodziutki chrzan. Wiecie co? Strach ma wielkie oczy :)</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/4/9/b/02654df761f33e8a9ef16e91bcc19c7a_49b496d3daaf4a0ac235825df0c03daa.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>16. To danie pokazuje w jaki sposób w Maaemo podchodzi się do jedzenia. Poniżej widzicie smażone ozorki cielęce (to brązowe. Podobno jest to najcięższa praca w Maaemo, bo wymaga by ugotowane ozorki rozrywać pensetą na pojedyncze włókna). Ozorki pojawiły się w akompaniamencie majonezu zrobionego z pierwszych jajek jakie kiedykolwiek zniosła kura (nie, to nie żart). Natomiast to żółte, to nie ser, a starte żółtko, które osuszano solą. Sami wiecie.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/e/1/8/b8b0aa992f4791566cd396990f73c44b_e18fd271d6255ce07b79b7481901295d.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>17. Przypalane cebulki z jajkiem przepiórczym gotowanym w szpiku, a do tego coś w rodzaju tapioki</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/2/d/7/1b2f041faf0327147e51a812ee6e994d_2d770427cdde7ba390d15738de415fb7.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>18. Absolutnym hitem była grillowana pierś z kaczki, którą widzicie poniżej. Nie sądziłam, że kaczka może być tak delikatna. A do tego niesamowity aromat grilla, tak intensywny, że można pomyśleć, że jesteście przy ognisku. Powalało na łopatki. A do tego sos z kaczych nóżek i soku z brzozy, jagody, krawanik i koniczynki z pobliskiego lasu.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/a/b/e/3fcfdd464b94a3222dc5cec0e7f60c02_abe4d43909cac530fe0147a6491885a3.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>19. Po daniach głównych, a przed deserem (deserami) w Norwegii jada się sery. Nie zabrakło ich także w Maaemo. Podano nam zamrożone, malutkie kuleczki z sera pleśniowego z pobliskiej farmy. Takie małe granaty eksplodujące w ustach. A do tego emulsja grzybowa.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/9/b/5/c50cf728728f48bbef2c61f4a1ec8a5d_9b552d840b3f945cb3926eb679da132f.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p>20. Desery kochają wszyscy. W tym wypadku podano nam aż trzy, z których każdy można nazwać spektakularnym. Pierwszym był sorbet z kory czarnej porzeczki, przykryty szkiełkiem z soku porzeczkowego. Nie wiem jakim cudem można przygotować sorbet z kory, ale było pyszne.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/d/2/a/716be56c9c8ab1247cd412c29dc0fd7c_d2a0f399142893e913ce3a272c092136.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>21. A to wariacja na temat mleka i miodu. W kuleczce znalazł się płynny wafel z toffi (pięknie pękała, po lekkim stuknięciu widelcem) mamy też miodowe lody, zmrożone w ciekłym azocie i uwaga! Chrupkie mleko. Mleczne wafle to coś naprawdę niespotykanego.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/2/0/9/60c10c9fbea2116b8015a1d6beb45828_20979fa3a091f0b921dcd6afd9eda01f.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>22. W ostatnim deserze główną rolę odgrywało masło. Maślane lody spoczywały na kruszonce z orzechów laskowych, a do tego już na stole polewano je maślaną melasą. Obłędnie smaczne.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/2/d/0/a2701bd4a97cdc116e7090cf73dcd670_2d0548df2bb30812e7da723e64b38a81.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p>23. Kiedy byliśmy już ledwo żywi po trzech deserach sądziliśmy, że dotarliśmy do końca. Nic bardziej mylnego. Przed nami były jeszcze trzy danka na pożegnanie. Pierwsze wjechały miękkie lody z suszonym brązowym serem</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/9/5/f/67829b7794b9d8c20a828b6827b273c2_95fd8456723eb257063c9a4bbaf0f74c.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>24. Następne były tradycyjne norweskie ciasteczka</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/5/c/4/de0d025f20f0861417f713b2fe5c7c55_5c497961694194007ea1e0add1e6d32f.jpg" alt="" width="500" height="667" /></p>
<p>25. Klamrą spinającą cały posiłek były makaroniki, które już raz widzieliście na samym początku. Ten sam zamrożony ser, ale z inną zawartością. Tym razem pomarańczowym nadzieniem była słodka galaretka z szakłaka.</p>
<p><img loading="lazy" class="aligncenter" src="https://static.deccoria.pl/5/d/4/12a168273f69621e9af5857d21257869_5d4b488c409710024d9c4f0d1f1f6e84.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
</div>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/smakuja-2-gwiazdki-michelin-restauracja-maaemo-oslo/">Jak smakują 2 gwiazdki Michelin? Restauracja Maaemo w Oslo</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gzik w Krakowie czyli Pijalnia Wódki i Piwa ul. Szewska</title>
		<link>https://okolicepalnika.pl/restauracje/gzik-krakowie-czyli-pijalnia-wodki-piwa-ul-szewska/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Feb 2013 17:12:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Restauracje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://okolicepalnika.pl/?p=251</guid>

					<description><![CDATA[<p>Koniec sesji to czas to wznoszenia większej niż zwykle liczby toastów. A że już jesteśmy wiekiem podeszli to w trakcie świętowania lubimy też zjeść i w tym miejscu pojawia się najnowszy trend coś pomiędzy barem a restauracją. Chociaż w przypadku Pijalni Wódki i Piwa bardziej&#160;<a class="read-more" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/gzik-krakowie-czyli-pijalnia-wodki-piwa-ul-szewska/">&#8230;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/gzik-krakowie-czyli-pijalnia-wodki-piwa-ul-szewska/">Gzik w Krakowie czyli Pijalnia Wódki i Piwa ul. Szewska</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="BlogWpisTresc">
<p>Koniec sesji to czas to wznoszenia większej niż zwykle liczby toastów. A że już jesteśmy wiekiem podeszli to w trakcie świętowania lubimy też zjeść i w tym miejscu pojawia się najnowszy trend coś pomiędzy barem a restauracją. Chociaż w przypadku Pijalni Wódki i Piwa bardziej pasowałoby słowo &#8222;jadłodajni&#8221; bo właściciele celowo zabierają nas w podróż w czasy gdy orzełek na czapce stróża prawa nie miał korony.</p>
<p>Jeśli wybierzecie się tam wieczorem spodziewajcie się tłumów. Szczególnie w poniedziałkowy wieczór gdy wszystkie ceny są cięte o połowę. A jeśli jesteśmy już przy cenniku to jest on niezwykle prostu: wszystko co pijemy &#8211; od piwa, przez wódki czyste i kolorowe, aż po wino kosztuje cztery złoto. Cała &#8222;konsumpcja&#8221; to z kolei wydatek złotych ośmiu. Nie trudno sobie policzyć, że poniedziałkowa promocja faktycznie może przyciągać, zwłaszcza, że za obniżką cen nie idzie obniżanie standardów.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://okolicepalnika.blox.pl/resource/Zdjecie0298.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p>Zatrzymując się na dłuższą chwilkę przy jedzeniu można się na prawdę miło zdziwić. To nie knajpa, gdzie do kufla piwa dostaniecie orzeszki. Tu na prawdę można coś zjeść. Można a nawet trzeba. Jedna rzecz jest szczególnie godna uwagi &#8211; gzik! Potrawa przywieziona z wielkopolski na prawdę każe się uśmiechać. Ktoś powie, że to zwykły twarożek podawany z pyrą, ale niech tylko spróbuje, a przekona się, że jest w błędzie :) Ponad to w menu możemy znaleźć tradycyjną galaretę, serdelki, śledzie w oleju, ogórki kiszone i jeszcze kilka innych potraw idealnie wpasowujących się w klimat PRL-owskiego baru. A jedna porcja spokojnie starczy Wam na cały wieczór zakanszania.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://okolicepalnika.blox.pl/resource/Zdjecie0306.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p>Mnie politologa, a sercem historyka zachwycił wystrój. Nie wiem, czy każdy z gości tak robi, ale ja zaczęłam od czytania ścian. Gazety, którymi są one obklejone to rarytas dla każdego fana polskiej historii, obok siebie znajdziemy relację ze zdobywania Berlina oraz opis lotu w kosmos nijakiego Gagarina. Dokładając do tego całą masę detali i epokowych gadżetów oraz ubiór obsługi widzimy, że ktoś wykonał kawał dobrej roboty.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://okolicepalnika.blox.pl/resource/Zdjecie0304.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p>Wiem, że Pijalnie Wódki i Piwa (lub tez podobne do nich) wyrastają jak grzyby po deszczu w całej Polsce. Dlatego tak szybko jak tylko możecie biegnijcie czy gdzieś za rogiem nie macie takiego cuda!</p>
</div>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/gzik-krakowie-czyli-pijalnia-wodki-piwa-ul-szewska/">Gzik w Krakowie czyli Pijalnia Wódki i Piwa ul. Szewska</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Restauracja Smakołyki &#8211; Kraków ul. Straszewskiego 28</title>
		<link>https://okolicepalnika.pl/restauracje/restauracja-smakolyki-krakow-ul-straszewskiego-28/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Feb 2013 13:39:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Restauracje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://okolicepalnika.pl/?p=242</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedyś ten adres straszył. Budynek krakowskiego NOT-u &#8211; ciemna, szara kamienica. Restauracja była tam odkąd pamiętam, z tym że raczej nie przyciągała, a w zasadzie to nigdy nie widziałam tam żywej duszy. Wchodząc pod adres Straszewskiego 28, człowiek myślał o wszystkim, ale z pewnością nie&#160;<a class="read-more" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/restauracja-smakolyki-krakow-ul-straszewskiego-28/">&#8230;</a></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/restauracja-smakolyki-krakow-ul-straszewskiego-28/">Restauracja Smakołyki &#8211; Kraków ul. Straszewskiego 28</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedyś ten adres straszył. Budynek krakowskiego NOT-u &#8211; ciemna, szara kamienica. Restauracja była tam odkąd pamiętam, z tym że raczej nie przyciągała, a w zasadzie to nigdy nie widziałam tam żywej duszy. <span id="more-242"></span>Wchodząc pod adres Straszewskiego 28, człowiek myślał o wszystkim, ale z pewnością nie o jedzeniu. Zawsze wydawało mi się, że to miejsce stracone dla restauracji, aż tu nagle mniej więcej półtorej roku temu coś zaczęło się zmieniać. Ciemny hol ktoś poddał gruntownemu remontowi i oto zyskaliśmy niezwykle przyjemną restauracyjkę.</p>
<p>W kwestii taniej, domowej kuchni w tamtych okolicach do tej pory niepodzielnie rządził -nieczynny już- Różowy Słoń (chociaż oryginalnym wystrojem nie nadrabiali słabej jakości jedzenia, to jednak mimo tego mówiło się o Słoniu jako o miejscu kultowym). O swoje miejsce walczyły też różnego rodzaju studenckie stołówki, ale tam jadło się raczej &#8222;tanio i dużo&#8221; niż &#8222;dobrze&#8221;. A teraz? Mili Państwo! Teraz każdego głodnego znajdującego się w okolicach Colegium Novum i Rynku z czystym sumieniem kieruję do Smakołyków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" src="http://okolicepalnika.blox.pl/resource/smakolyk.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p><strong>zdj. www.facebook.com/Smakolyki</strong></p>
<p>Przede wszystkim, już na wstępie zachwyca wystrój miejsca &#8211; nie wiem czy świadomie, ale bardzo ciekawie nawiązano do ducha techniki unoszącego się w budynku krakowskiej Naczelnej Organizacji Technicznej. Jest nowocześnie, przytulnie i kolorowo, a ogromne (niewykorzystywane wcześniej) okno tylko zaprasza do środka. No i przemiła obsługa!</p>
<p>Byłam tam już kilkakrotnie i nigdy nie wyszłam rozczarowana. Oczywiście jest kilka mankamentów do których można się przyczepić, ale o tym może troszkę później. Dziś pojawiłam się w Smakołykach na przedegzaminacyjnym śniadaniu. Już na wejściu się uśmiechnęłam &#8211; śniadanie dnia (akurat omlet i latte) 8zł! Wybór śniadaniowy jest całkiem spory, a same ceny nawet bez promocji bardzo przystępne, a że jajka chodziły za mną cały poranek nie zastanawiałam się zbyt długo i zamówiłam to co mi polecono. Do samego omleta można sobie wybrać dodatki od słodkiego dżemu po boczek czy szpinak. W moim przypadku ser i pieczarki.</p>
<p><img loading="lazy" src="http://okolicepalnika.blox.pl/resource/Zdjecie0292.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p>Być może nie był to najlepszy omlet w moim życiu, ale też nie był bardzo zepsuty. Przede wszystkim mam jedno zastrzeżenie &#8211; pieczarki. Pamiętały chyba lepsze czasy. Nie twierdzę, że były nieświeże, ale zrobione z moim omletem też nie. No i przed smażeniem zbyt cienko pokrojone przez co ściemniały i wyschły. Wiem za to, że wszystko co szpinakowe w Smakołykach jest na prawdę smakołykiem dlatego następnym razem pójdę w tym kierunku. I jeszcze kawa pyszna. A tak na prawdę o to chodziło mi tego poranka, spędzonego nad notatkami.</p>
<p>Jeśli śniadania nie są specjalnością smakołyków to już obiady owszem. A zwłaszcza różnego rodzaju naleśniki, które zachwalały panie przy stoliku obok. Jadłam tam min. pyszny krem z dyni oraz rzeczone naleśniki z rzeczonym szpinakiem, którym nie zaszkodziło nawet to, że feta z menu zmieniła się w kwaśną śmietanę na talerzu. Ale uznajmy, że dzięki temu było bardziej domowo i jak u mamy. Mój D. do dziś wspomina schabowego na cały talerz, którym się tam raczył.</p>
<p>Drogi studencie i Ty zwykły przechodniu, jeśli masz dosyć podejrzanych dań z mlecznych barów lub astronomicznych cen w innych restauracjach to maszeruj na Straszewskiego! Gdzie indziej ktoś uraczy Cię &#8222;kremem z marchwi z grzankami i makaronem penne z kurczakiem, pieczarkami i świeżą pietruszką w sosie śmietanowym&#8221; I to wszystko za 16zł? Jeśli jeszcze tylko ktoś przyłoży większą wagę do puszczanej muzyki, zrezygnuje z RMF Style, a zastąpi go własną np. jazzową składanką nie będzie się chciało stamtąd wychodzić. A wieczorem? Wieczorem Smakołyki zmieniają się w rewelacyjne miejsce do spotkań z przyjaciółmi, a może nawet i randek?</p>
<p><img loading="lazy" src="http://okolicepalnika.blox.pl/resource/smakolyki2.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p>Dzisiejsze danie dnia <strong>zdj www.facebook.com/Smakolyki</strong></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl/restauracje/restauracja-smakolyki-krakow-ul-straszewskiego-28/">Restauracja Smakołyki &#8211; Kraków ul. Straszewskiego 28</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://okolicepalnika.pl">Okolice Palnika - blog kulinarny</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
