Ciasto porzeczkowa bomba

Ciasto porzeczkowa bomba

Wczoraj wychodząc z bloku minęłam dziewczynę w bluzce na ramiączkach i krótkich spodenkach. dziś sama wybrałam się na spacer bez dodatkowych okryć. Wbrew kalendarzowi wszystko podpowiada, że lato nie daje za wygraną, albo przynajmniej, chce abyśmy o nim pamiętali. Zmotywowało mnie to, do odkopania moich ulubionych letnich owoców – czerwonych porzeczek, które właśnie na takie okazje czekają w zamrażarce.

Potrzebujemy:

  • ok. 300 g czerwonych porzeczek ( równie dobrze sprawdzą się mrożone jak i świeże)
  • 2 galaretki truskawkowe
  • 350 g gęstego serka homogenizowanego (truskawkowy lub waniliowy)
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 czubata łyżka żelatyny
  • opakowanie biszkoptów
  • dwie miski, które dobrze przewodzą ciepło

 

Przygotowanie sernika wymaga trochę cierpliwości i najlepiej rozłożyć je sobie na 2 dni. Jednak bez względu na czas, nie obędziemy się bez dwóch misek – jednej większej, drugiej mniejszej – które nadadzą kształt naszemu ciastu.

Rozpoczynamy od pierwszej, czerwonej warstwy z porzeczkami. Galaretki przygotowujemy z połowy wody podanej na opakowaniu. Następnie, gdy lekko ostygną dodajemy do nich porzeczki.

Galaretki z owocami przelewamy do większej miski, następnie wkładamy do nich mniejszą miskę i odstawiamy na kilka godzin (najlepiej na całą noc) do zastygnięcia – w ten sposób w galaretce powstanie przestrzeń na naszą masę serową.

Na drugi dzień, by pozbyć się wewnętrznej miski wystarczy wlać do niej trochę ciepłej (nie wrzącej!) wody i odczekać kilka sekund, aż galaretka się odklei. Podobną czynność wykonamy by wydobyć całe ciasto z miski

Żelatynę rozpuszczamy w niewielkiej ilości gorącej wody, następnie studzimy. W tym czasie ubijamy mikserem śmietanę, stopniowo dodając do niej cukier i serki. Jeśli dodajecie serki truskawkowe możecie nie mieszać masy bardzo dokładnie – wnętrze będzie marmurkowe, lub powstaną takie “chmurki” jak u mnie. Dodajemy chłodną żelatynę i wszystko dokładnie mieszamy.

Masę serkową przelewamy do miski z galaretką. A wierzch, który później będzie spodem, wykładamy biszkoptami. Dla lepszego efektu, możemy wylać część masy, przełożyć ją biszkoptami, a następnie wlać resztę i znów obłożyć  ciastkami. Ja niestety troszkę za bardzo się śpieszyłam, dlatego niektóre  z moich biszkoptów zaczęły falować.

Ciasto odstawiamy do lodówki na kilka dobrych godzin, tak by mocno stężało. By wydostać je z miski wystarczy włożyć ją na kilka chwil do ciepłej wody, następnie przykryć ją talerzem i odwrócić.  Ciasto powinno samo wyskoczyć.

Mam nadzieję, że w miarę jasno udało mi się wytłumaczyć to miseczkowe zamieszanie Efekt wart jest zachodu :)



KOMENTARZE